Wino ze starych soków

Jak wykorzystać stare soki i kompoty? Oczywiście trzeba to przefermentować 🙂

Wino ze starych soków to doskonały sposób na zagospodarowanie zalegających w piwnicy przetworów.

Robiąc porządki w babcinej piwnicy natknąłem się na duuuużą, ilość starych słoików z sokami, dżemami i kompotami z wszelkiego rodzaju owoców. Mimo, że przetwory miały ponad 10 lat postanowiłem zaryzykować i spróbować popełnić z nich jakieś wino.
Zebrałem więc wszystkie słoiki, umyłem z kilometrowej warstwy kurzu i zacząłem przelewać wszystko do wiaderka. Przy takich akcjach ważnym jest dokładne sprawdzanie czy w sokach nie znajduje się pleśń. Takich zakażonych przetworów nie ma sensu fermentować, bo możemy być pewni, że nawet niewielka ilość pleśni zepsuje całe wino, a przy tym nasze zdrowie. Zakażony słoik najlepiej od razu zapoznać z sedesem 🙂 Ja miałem szczęście, po dokładnych oględzinach tylko jeden słoik z czterdziestu kilku okazał się trefny. Wracając do przetworów to były one przeróżnej maści. Słoiki z dżemami w kolorze smoły też poszły na śmietnik. Soki przeważnie były konsystencji gęstej galarety, wiśniowe, truskawkowe, agrestowe, porzeczkowe i chyba jakieś kompoty z mirabelek.  W zasadzie to nawet ciężko było określić co jest czym, bo nawet czerwone owoce jak wiśnie czy porzeczki potrafiły zmienić kolor na ciemnożółty. Może niektórym wydawać się to co piszę nawet obrzydliwe, ale naprawdę z otwartych słoików wyczuwało się bardzo przyjemny intensywny zapach suszonych owoców.
wino ze starych kompotów

wino przed pierwszym obciągiem

Tak więc tych soków wyszło około 15 litrów, wymieszałem to z 10 litrami wody. Dodałem do nich 2g pirosiarczynu potasu, tak na wszelki wypadek, bo jednak soki stare. Dorzuciłem też w celu „odświeżenia” nastawu zalegające w zamrażarce wytłoczyny- pozostałości po sokach malinowych, było tego około 3 kg. Zawartości cukru nie sposób było zmierzyć bo cukromierz stawał wbity jak w cement w tą galaretę. Dlatego też dodałem syropek z 2 kg cukru i litra wody. Zaszczepione silną matką drożdżową ruszyło po jednym dniu.




Nastaw dość szybko przyjął konsystencję płynną, a cały cukier został „zjedzony” po pięciu dniach. dlatego też od razu dodałem kolejne dwa kg.  Po pięciu tygodniach pierwszy obciąg. Wszystkie owocowe resztki poszły na śmietnik, a winko choć powoli to jednak cały czas bulgotało dalej. Fermentacja ustała jakieś dwa tygodnie później odczekałem jeszcze miesiąc i ponowne zlanie wina. Teraz stoi sobie, klaruje się i dojrzewa, na dnie zebrało się już bardzo mało osadu, a wino jest dość klarowne. Blg wynosi 0, w smaku czuć wiśnię i porzeczkę, a w zapachu zdecydowanie maliny. Myślę, że to wino jeszcze postoi trochę, a potem dosłodzę tak do 3°blg.
wino z kompotów

a to już podczas klarowania

Ma ktoś może doświadczenia z tego rodzaju trunkami? Zapraszam do komentowania.
Udostępnij to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *