Moje wino z żyta – relacja z produkcji

Dziś przyszedł czas na zlanie mojego wina z żyta do butelek. Dlatego też uważam że jest to dobry moment aby podsumować przebieg produkcji i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.

Za cel postawiłem sobie zrobienie mocnego wina półwytrawnego, które nadawać się będzie do bezpośredniego spożycia, ale i do kupażu z winami owocowym. Myślę że założenia moje zostały osiągnięte. Wino robiłem z przepisu zamieszczonego tutaj Ale od początku…

Za wyrób zabrałem się 17 marca czyli 130 dni temu (ponad 18 tygodni). Pierwsze kroki skierowałem na bazar w celu kupna surowca. Za żyto zapłaciłem coś koło 3 zł/kg. Do planowanych przeze mnie 25 litrów wina potrzebowałem 6 kg zboża i 7 kg cukru. Żyto dokładnie wypłukałem pod bieżącą wodą i wsypałem do balona i zalałem niewielką ilością wody. Następnego dnia  do żyta oprócz drożdży dodałem syrop zrobiony z połowy wody i cukru. Cukromierz wskazał 23°blg. W ciągu dwóch godzin nastaw zaczął się intensywnie pienić i bulgotać jak szalony.wino z żyta

fermentacja

fermentacja

26 marca – tego dnia minął tydzień fermentacji. Płyn w balonie jeszcze się intensywnie pienił, jednak bulgotanie w rurce znacząco spowolniło do około dwóch „bulgotnięć” na minutę. Poziom cukru tego dnia w nastawie wynosił już tylko 2°blg. Przyszedł czas na dodanie drugiej porcji syropku cukrowego. Po tej dolewce zawartość cukru wzrosła do 13°blg, a nastaw momentalnie zaczął burzliwie pracować.

15 kwietnia – To już 7 tygodni od nastawienia wina. W rurce fermentacyjnej nie było już praktycznie żadnej aktywności. Winko o ciemnożółtym zabarwieniu bulgotało sporadycznie – raz na kilkanaście minut. Cukier został przerobiony bo ballingometr wskazał 0°. Znaczy to również że zawartość alkoholu wynosiła około 17%. Przyszedł czas żeby usunąć z balonu żyto. Po ściągnięciu wina znad przefermentowanych ziaren i drożdżowego osadu trzeba jeszcze było usunąć ten syf z balona, co nie ukrywam kosztowało mnie sporo pracy i nerwów. Tą część żyta, która była wyżej w balonie dodatkowo odcisnąłem używając durszlaka i pieluchy tetrowej, bo ziarna bardzo nasiąkają płynem. Tą czynność darowałem sobie przy życie leżącym na samym dnie baniaka, z uwagi na duże ilości osadu.

Wszystkiego wyszło około 24 litrów, które pozostawiłem na kolejne tygodnie do klarowania.

1 czerwca – minęło kolejne 6 tygodni i przez ten czas wino zaczęło czernieć!!! Na dnie balona powstał czarny osad, a wino zamieniło się w czarno-brunatną zawiesinę. :/ Być może było to spowodowane kontaktem mokrego zboża z aluminiowym zlewem, lub też jakimiś zanieczyszczeniami, których nie usunąłem. Tak czy inaczej widok był nieciekawy i postanowiłem coś z tym zrobić.

wino przed klarowaniem

wino przed klarowaniem

Wino ściągnąłem z nad czarnego osadu, filtrując przez sączki papierowe, jednak to nie przyniosło pożądanego efektu. Wino postanowiłem wyklarować sztucznie.Do uzyskania całkowicie przejrzystego wina użyłem chudego mleka (0,5%tł). Oczywiście najpierw próby przeprowadziłem na małych ilościach trunku. Efekt od razu był zadowalający. Kazeina zawarta w mleku ścinając się pod wpływem alkoholu powoli opadła na dno oczyszczając wino z ciemnej zawiesiny.

po klarowaniu

po klarowaniu

Na zdjęciu wyraźnie widać czarny osad zalegający na ściętych białkach mleka. Do uzyskania takiego efektu użyłem 1 litr mleka na 25 l wina. Czyli 40ml /litr. Po tygodniu wino było już zupełnie przejrzyste. Odczekałem jeszcze kilka dni i ponownie ściągnąłem z nad osadu.

Aby uzyskać założony przeze mnie rodzaj wina dosłodziłem do 4°blg.

10 lipca – na dnie balona utworzył się jeszcze delikatny osad, więc wino ściągnąłem po raz kolejny i przefiltrowałem przez papierowe sączki.

25 lipca – minęły kolejne dwa tygodnie, a wino już nie okazuje żadnych oznak zmętnienia. Dno balonu jest już czyste więc zabrałem się do zlewania do butelek.

Jak już wspomniałem wcześniej moje wino z żyta ma mniej więcej 17% mocy i bursztynowy kolor. W smaku wyczuwalne są nuty zboża i miodu. Winko ma jednak zdecydowanie ostry smak, który mam nadzieję z czasem złagodnieje. Tak więc do tematu wrócę za jakieś pół roku i wtedy zdecyduję jakie będzie jego ostateczne przeznaczenie. Puki co będzie leżało w piwnicy 🙂wino z żyta

Udostępnij to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *